W ostatnich dniach media społecznościowe oraz portale internetowe, takie jak Stalowka.net i 4miasta.pl, stały się areną rozprzestrzeniania wątpliwych informacji na temat rzekomego "powrotu nożownika" do galerii handlowej VIVO! w Stalowej Woli. Relacje, które pojawiły się na tych stronach, są pełne niepotwierdzonych doniesień i wyraźnie bazują na plotkach, które – w obliczu braku solidnych dowodów – trudno traktować jako wiarygodne.
Na portalu Stalowka.net pojawiła się historia, w której jedna z osób relacjonowała, jak "nożownik" rzekomo pojawił się w galerii, wchodząc w kominiarce, a po interwencji ochrony – zdjął ją. Później twierdzono, że "tarzał się po ziemi", co miało rzekomo być manifestem jego obecności i zamiaru "pokazania, że jest na wolności". Wzbudziło to u części osób niepokój, a sama sytuacja została opisane jako przerażająca, sugerując, że w VIVO! wkrótce może dojść do kolejnej tragedii.
Choć artykuł z Stalowka.net cytuje relacje świadków, to nie ma żadnych twardych dowodów na to, że osoba ta rzeczywiście była tą samą, która kiedyś dokonała ataku w galerii. Ponadto, opisane zdarzenie – chociaż niewątpliwie dziwne – nie musi oznaczać, że chodziło o osobę, która miała jakiekolwiek związki z przeszłością kryminalną. Z relacji wynika jedynie, że ktoś zachowywał się w sposób, który wzbudził zainteresowanie przechodniów, ale to nie wystarczy, by wyciągać poważne wnioski.
Nieco podobna sytuacja miała miejsce na portalu 4miasta.pl, gdzie również pojawiła się informacja o rzekomym "nożowniku", który kiedyś zaatakował w VIVO! i teraz znów miał się pojawić, tarzał się po ziemi, a całą sytuację miały dokumentować zdjęcia. Jak w przypadku Stalowka.net, również i tutaj brakowało jakiejkolwiek weryfikacji tych informacji. Pojawienie się podobnych doniesień w różnych miejscach nie czyni ich automatycznie prawdziwymi.
W obliczu tak nieprecyzyjnych doniesień należy pamiętać, jak ważne jest zachowanie odpowiedzialności w przekazywaniu informacji. Portale takie jak Stalowka.net czy 4miasta.pl mają duży wpływ na kształtowanie opinii publicznej, dlatego ich dziennikarska rzetelność powinna stać na wysokim poziomie. Przekazywanie niepotwierdzonych plotek i narracji, które mogą budzić niepotrzebny strach wśród mieszkańców, to nie tylko kwestia etyki, ale również bezpieczeństwa.
Bez konkretnych dowodów i potwierdzenia ze strony służb mundurowych, powielanie tego rodzaju informacji stanowi nieodpowiedzialne działanie, które może prowadzić do nieuzasadnionych obaw i szkodzenia reputacji osób lub instytucji. Warto zwrócić uwagę na to, że w przypadku, gdy takie historie okazują się być nieprawdziwe, może to prowadzić do zamieszania i niepokoju, który nie ma pokrycia w rzeczywistości.
Zamiast wierzyć w każdą historię, która pojawia się w internecie, warto zachować zdrowy dystans i zasięgnąć informacji z wiarygodnych źródeł. Jeśli coś wydaje się niejasne, warto zapytać przedstawicieli służb mundurowych lub samej galerii, a także poczekać na oficjalne komunikaty. Pamiętajmy, że w dobie mediów społecznościowych, gdzie każdy może opublikować swoją wersję wydarzeń, odpowiedzialność za to, co się publikuje, leży również po stronie czytelników.
W tej sytuacji najważniejsze jest, abyśmy jako społeczeństwo nie dawali się ponieść panice i nie powielali nieprawdziwych informacji. Zamiast tego, skupmy się na faktach i sprawdzonych wiadomościach, które pozwalają na racjonalną ocenę sytuacji, nie wprowadzając niepotrzebnego niepokoju.