obecnie
13° C
jutro
20° C
Czy powinny wrócić niedziele handlowe?


Ostatnio na forum

  • Zdrowa żywność
    785 wyświetleń
    3 odpowiedzi
  • Siłownia Stalowa Wola.
    10793 wyświetleń
    8 odpowiedzi
  • Neurologia
    91 wyświetleń
    0 odpowiedzi
  • Odzież do biegania
    145 wyświetleń
    0 odpowiedzi
  • Zawód OZE
    517 wyświetleń
    0 odpowiedzi
  • Dobry ortodonta?
    1072 wyświetleń
    0 odpowiedzi
  • Pomysł na biznes
    1354 wyświetleń
    3 odpowiedzi
Przejdź do forum

Opowiedział o wyprawie zabytkowym MG na Sycylię

17 stycznia 2024 08:00, autor: MBP

Od najmłodszych lat interesował się motoryzacją, a właściwie wszystkim, co posiada kółko. Paweł Hoffman, podróżnik i zapalony entuzjasta klasycznej motoryzacji, postanowił połączyć obydwie pasje w jedno, a 15 stycznia 2024 roku w ramach bibliotecznego Klubu Podróżnika #czterystronyświata opowiedział w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Stalowej Woli o swojej wyprawie sycylijskiej w aucie MG Midget z 1967 roku.

Pan Paweł przygotowania do wyprawy rozpoczął już pół roku przed startem. A wszystko zaczęło się od… pełnego remontu silnika w MG, który przecież podczas wielokilometrowej podróży nie mógł uleć poważnej awarii. Samochód został przygotowany, tak jak oryginalnie wyszedł z fabryki. Ale na szlaku nie brakowało różnych „przygód”. – Z prądnicą były problemy, bo przy przejeździe przez granice chorwacką, celniczki stworzyły taką atmosferę strachu, jakbyśmy przewozili zapalnik do głowicy jądrowej. Dopiero po kilkunastu minutach i zebraniu się grupy mundurowych mężczyzn udało się nam wytłumaczyć, że to jedynie starej generacji zapasowa prądnica do MG – opowiadał Paweł Hoffman.

Sama trasa wiodła z Niechobrza w gminie Boguchwała pod Rzeszowem, przez Słowację, Węgry, Chorwację (część północną), potem Bośnię i Hercegowinę i znów Chorwację (Split). Po dotarciu do Ankony, zaczęliśmy się kierować na południe Włoch, potem Sycylię, a wróciliśmy drugą stroną Włoch, Słowenię i ponownie Węgry i Słowację. Jechaliśmy głównie drogami podrzędnymi, dzięki temu widzieliśmy więcej, niż jeżdżąc autostradą.

– Ostatnim dla nas punktem Sycylii było Palermo. Nim wsiedliśmy na prom do Neapolu, to mieliśmy cały dzień na zwiedzanie. Byliśmy w katakumbach klasztoru Kapucynów, gdzie można zobaczyć setki zmumifikowanych dawnych mieszkańców miasta i okolicy. Potem kręciliśmy się po mieście naszym klasykiem, oraz hulajnogą miejską i pieszo. Oglądaliśmy miejsca turystyczne, oraz zwyczajne. Przechodząc mijaliśmy dziesiątki trójkołowców Piaggio Ape z różnych dziesięcioleci. Większość z tych wehikułów czasu w innych krajach nie została by dopuszczona do ruchu, a w Palermo bez świateł, hamulców i całe odrapane przewoziły, drewno, warzywa, meble – opowiadał w MBP podróżnik.

Obecnie mężczyzna przygotowuje się do kolejnej wyprawy, która będzie nosić nazwę „Orientalna Wyprawa Syreną” . Chce wraz z innym motoryzacyjnym zapaleńcem - Janem Garbaczem ze Stalowej Woli przekroczyć poczciwą Syrenką rzeki Tygrys i Eufrat w Turcji.

Komentarze czytelników (0)
Do tej zawartości nie ma jeszcze komentarzy.